Marzenia jako siła napędowa życia
Sharon Wegscheider-Cruse, prezes Krajowego Stowarzyszenia na rzecz Dzieci Alkoholików (w USA), sama będąca DDA, jest jednocześnie jedną z najbardziej znanych amerykańskich terapeutek, która pomaga zarówno Dorosłym Dzieciom Alkoholików, jak i osobom uzależnionym oraz współuzależnionym. W swojej pracy łączy ogromne doświadczenie zawodowe z osobistymi przeżyciami, co czyni jej perspektywę niezwykle autentyczną i inspirującą.
O marzeniach i spełnianiu celów
Sharon Wegscheider-Cruse w swojej książce „Poczucie własnej wartości. Jak pokochać siebie” dzieli się historią o tym, jak marzenia, nawet te z pozoru abstrakcyjne, mogą stać się rzeczywistością. Na przykładzie własnego życia pokazuje, jak istotne jest nie tylko marzenie, ale także odwaga, aby dać sobie przyzwolenie na wyobrażenie tego, co wydaje się nieosiągalne.
Przypadek, który zmienił perspektywę
Podczas jednych z warsztatów Sharon zetknęła się z ćwiczeniem, które zachęcało uczestników do wizualizacji swoich najskrytszych pragnień. Wówczas, zainspirowana słowami instruktorki, pozwoliła sobie puścić wodze fantazji. Dalsze wydarzenia jej życia w zadziwiający sposób odzwierciedliły obrazy, które lata wcześniej umieściła na swoim kolażu.
Cytat, który przytacza w swojej książce, jest pięknym świadectwem tego, jak siła wizualizacji, połączona z działaniem, może prowadzić do spełnienia marzeń.
:
„Mój ulubiony przykład spełnionych marzeń to warsztaty, w których brałam udział wiele lat temu. Na wielkim kawałku kartonu uczestnicy mieli umieścić wycięte z gazet zdjęcia symbolizujące to, co chcą osiągnąć w życiu. Byłam mniej więcej w połowie swojego projektu, kiedy podeszła do mnie instruktorka i zajrzała mi przez ramię. „Ojej, twoje marzenia są za skromne i zbyt proste” – powiedziała. – „Powinnaś puścić wodze fantazji”.
Pomyślałam sobie wtedy: „Mówisz i masz”. Wycięłam zdjęcie damy w futrze z norek sięgających prawie do ziemi i postawiłam ją przed budynkiem wyglądającym jak luksusowy hotel. Padał śnieg, kobieta wysiadała z limuzyny – reklamowała kozaki. Dodałam jeszcze kilka elementów, między innymi ogromny statek z pasażerami machającymi na pożegnanie. Ostatnie zdjęcie przedstawiało szczęśliwą rodzinę przy świątecznym stole. (…) Zaniosłam kolaż do domu, zwinęłam w rulon i schowałam do szafy. (…)
Lata mijały, zrobiłam karierę i założyłam szczęśliwą rodzinę. Zupełnie zapomniałam o kolażu.
Którejś zimy, kiedy byłam na wycieczce za miastem, (…) zadzwonił do mnie (…) gospodarz popularnego talk-show i zaproponował, żebym przyjechała do Nowego Jorku. (…) Nie miałam czasu, by wracać do domu po odpowiednie ubrania. Poleciałam więc do Nowego Jorku w futrze. Na lotnisku podjechała po mnie limuzyna, a szofer zawiózł mnie do hotelu Plaza. Kiedy wysiadłam z limuzyny, sypał gęsty śnieg.
Nagle wszystko wydało się dziwnie znajome. I wtedy przypomniałam sobie o zdjęciu, które przed laty przykleiłam na kolażu. Do tego wspomnienia dodałam zdjęcie, na którym mój mąż i ja wsiadamy na prom Princess, udając się w podróż dookoła świata. Na moim kolażu były też zdjęcia z rodzinnych świąt, które spędziłam z trojgiem dzieci i siedmiorgiem wnucząt.
Mam naprawdę wielkie szczęście i wierzę w to, co przez lata powtarzał Walt Disney: „Jeśli możesz o czymś pomarzyć, to możesz również to osiągnąć”.
Sharon Wegscheider-Cruse
„Poczucie własnej wartości. Jak pokochać siebie”