To nie jest tak, że DDA jest wyłącznie bohaterem-wybawcą albo skrzywdzoną ofiarą
Czasami, niejako wbrew sobie i wyznawanym ideałom, powiela pewne przemocowe schematy wyniesione z domu. Ze względu na bolesne doświadczenia z dzieciństwa, jest to ostatnia cecha, jaką chciałby w sobie widzieć. Dlatego nierzadko albo to wypiera, albo odsuwa od siebie – stosując znany z alkoholowego domu System Iluzji i Zaprzeczeń, żeby niechciany problem trzymać w „bezpiecznej odległości”, czyli może do przemyślenia i zmiany „kiedyś tam”. Podobnie jak alkoholik latami usprawiedliwiał swoje destrukcyjne picie, a rodzina stwarzała różne pozory, aby jak najdłużej wyglądało, że jest lepiej niż jest, to DDA często tak właśnie unika zobaczenia, że nie radzi sobie w zdrowy sposób ze swoją złością, frustracją, oczekiwaniami wobec innych.
Trudne i wstydliwe zachowania przemocowe
Gdy u DDA pojawiają się zachowania przemocowe, jest to dla niego temat tak trudny i wstydliwy, że podobnie jak kiedyś rodzice, zazwyczaj boi się z nim uczciwie zmierzyć. Sięga wówczas po wyparcie lub zaprzeczenie (nie widzi problemu lub mu całkowicie zaprzecza), minimalizację (zdarza się rzadko), zrzucanie odpowiedzialności na innych za swoje zachowanie (to przez ciebie), racjonalizację (każdy w tej sytuacji „wyszedłby z siebie”), porównania (inni w większym stopniu niż ja), koloryzowanie (podkreślanie swoich zalet: popatrz, ile dla ciebie robię). Dzięki takiemu myśleniu na poziomie świadomym problem przestaje istnieć, a na poziomie rzeczywistym oczywiście nie znika, a wręcz przeciwnie – coraz bardziej niszczy bliskie relacje. Czy w jakimś stopniu dotyczy to ciebie?
Duża część DDA zgłasza się na terapię właśnie z powodu kryzysu w związku. Gdy się temu bliżej przyjrzeć, DDA mają bardzo często problem z szanowaniem granic (swoich lub cudzych).
Brak konstruktywnych wzorców
Rodzina alkoholowa nie uczy dbania o swoje potrzeby i dobro w sposób zdrowy. Brak takich konstruktywnych wzorców sprawia, że pomimo dobrych chęci sprzyja to pojawianiu się zachowań przemocowych (o wiele częściej na poziomie emocjonalnym, ale czasami również w formie fizycznej).
Przez wielu DDA zbyt często zachowania przemocowe są postrzegane dopiero wtedy, gdy pojawi się fizyczna agresja. Przy takim rozumieniu wielu DDA może być przekonanych, że jeżeli nie stosują przemocy fizycznej, to znaczy, że problem przemocy ich nie dotyczy. Nie jest to jednak prawdą. Wielu DDA cierpi z powodu narastających trudności w bliskich relacjach i naprawdę warto zastanowić się, czy nie odpowiada za to właśnie jakiś cień Prześladowcy – który niekoniecznie musi bić i krzyczeć, bo przecież może też działać i niszczyć inaczej.
Narzucanie swojej woli – Aktywny Prześladowca
Aktywny Prześladowca realizuje swoje potrzeby kosztem innych (należy mi się, moje prawa i potrzeby są ważniejsze niż twoje). Oznacza to: musisz robić tak, jak ja chcę (bo np. wiem lepiej, jestem mądrzejszy, lepszy albo bardziej przez los skrzywdzony i teraz o siebie wreszcie zadbam). Niestety zadba, ale bez poszanowania tego, że druga osoba też ma prawo zadbać o siebie i swoje dobro.
Opisany cień to w życiu codziennym wszechobecne „WIEM LEPIEJ” – jak mamy spędzać czas, jak mamy się odżywiać, jak mamy wychowywać dzieci, jak mamy bawić się z dziećmi, jak mamy wydawać lub oszczędzać pieniądze, jakie mamy mieć poglądy polityczne lub religijne. W związku z tym druga osoba powinna mnie słuchać, a jak nie słucha, to znaczy, że z nią jest coś nie tak i to ona powinna się zmienić – tak jak ja uważam za słuszne.
Włoski strajk – Bierny Prześladowca
Bierny Prześladowca nie potrafi zadbać o swoje prawa w jawny sposób, ale próbuje wyrazić swoją niezgodę, złość lub niechęć poprzez utrudnianie innym życia za pomocą zaniedbywania ich. Przykładem jest wyrażenie na coś zgody, a potem raz po raz zapominanie o tym albo nieskończone przekładanie zrobienia tego. Nie podnosi głosu, nie ubliża, ale ociąga się i unika współpracy, doprowadzając do frustracji, cierpienia, a czasami furii tę drugą stronę (która zazwyczaj jest aktywnym prześladowcą).
Szybkie karanie – Odwetowy Prześladowca
Odwetowy Prześladowca nie stara się rozwiązać problemu poprzez informację zwrotną dla drugiej osoby, która daje szansę na zmianę niewłaściwego zachowania, ale od razu sięga do repertuaru zero tolerancji. Jeżeli druga osoba popełni błąd, to nie mówi o tym, ale od razu triumfuje, wymierzając karę (czasami poprzez poniżające uwagi, czasami odebranie przywilejów, czasami zaszkodzenie osobie również na zewnątrz).
Wspólna cecha Roli Prześladowcy
Cechą wspólną w Roli Prześladowcy jest chęć zadbania o swoje potrzeby (co jest jak najbardziej normalne), niestety w sposób niszczący innych (zmuszanie, „włoski strajk” i szybkie karanie).
Trójkąt Dramatyczny a Trójkąt Wygrywający
Jak już wspominałam wcześniej, w odpowiedzi na Trójkąt Dramatyczny została stworzona koncepcja Trójkąta Wygrywającego – czyli zamiast powtarzającego się dramatu w relacjach, tworzenie relacji typu: ja wygrywam i ty wygrywasz. Aby tak mogło się stać, Prześladowca musi się stać Asertywnym. Dzięki temu nadal może dbać o swoje potrzeby, ale będzie to robił w sposób, który nie krzywdzi innych.
Jak to zmienić?
Jeżeli bliskie ci jest narzucanie swojej woli i swojego zdania
Podstawowym zadaniem jest zrozumienie, że agresywność nie jest asertywnością, że prawa, opinie, uczucia, potrzeby tej drugiej osoby są tak samo ważne jak twoje.
Najważniejsze umiejętności do wyćwiczenia to:
- Nauczyć się naprawdę prosić (w miejsce narzucania swojej woli).
- Nauczyć się przyjmować cudze „nie” (wiąże się to ze zrozumieniem, że prośba nie jest żądaniem – prośba zakłada, że druga osoba ma wybór, a to znaczy, że czasami powie ci „nie”).
Chodzi więc o większą świadomość tego, że jesteśmy równi, że druga osoba nie jest naszym niewolnikiem, że ma prawo się zgodzić lub nie zgodzić, a jeżeli się nie zgodzi, to moim obowiązkiem jest albo znaleźć kompromis, albo samemu się o siebie zatroszczyć, albo poprosić o pomoc kogoś innego.
Jeżeli bliskie ci są uniki
Podstawą jest poznanie swoich praw i korzystanie z nich bez przysłowiowego owijania w bawełnę.
Najważniejsze do wyćwiczenia to:
- Nauczyć się otwartego mówienia „nie”.
- Nauczyć się otwartego wyrażania siebie – swoich priorytetów, preferencji, opinii, marzeń.
Jeżeli bliskie ci jest szybkie karanie/potępianie
Do nauczenia jest stopniowanie swojej reakcji, czyli wyjście poza schemat biało-czarny. Obrazowo mówiąc, chodzi o to, aby zaczynać od dawania żółtej kartki, a nie od razu czerwonej kartki, czyli:
- Nauczyć się stopniowego informowania o swoim niezadowoleniu – swojej frustracji/złości na irytujące zachowanie (oczywiście są sytuacje wyjątkowe, gdzie przysłowiowa czerwona karta jest właściwa od razu, np. przy przemocy fizycznej).
Podsumowanie
Stanie się asertywnym pozwala zamienić Trójkąt Dramatyczny w Trójkąt Wygrywający, czego życzę każdemu DDA, który dostrzega w sobie jakiś cień prześladowcy.
Mój Boże, jakże na czasie artykuł. Właśnie wczoraj zdałam sobie sprawę, że jestem przemocowcem. Dotarło to do mnie z taką mocą, że nadal nie mogę się pozbierać. Swój gniew, frustrację, agresję, strach przed problemami, nie radzenie sobie z nimi, strach przed konsekwencjami, wyładowuję na swoich bliskich. Jestem manipulantką, szantażystką, słowną agresorką. Zawsze obwiniałam mojego ojca, później brata o stosowanie wobec mamy i mnie przemocy, głównie tej fizycznej, ale i psychicznej. Wczoraj dotarło do mnie z całą mocą, że ja też jestem przemocowcem, może nieco subtelniejszym, bo słownym, ale równie mocno raniącym. Krzywdzę moją chorą mamę i partnera. Próbuję im układać życie , tak jak mi pasuje, jak mi odpowiada, stosuję kontrolę, jeśli coś nie idzie po mojej myśli, to ranię słowami, manipuluję lub szantażuje. W sobotę mój Partner nie wytrzymał i pojechał do siebie. Pierwszy raz nie mogłam go złamać. Chyba nie wytrzymał i poczuł się upokorzony. A ja? Najpierw się zdziwiłam, że pierwszy raz mi nie uległ. Później przyszły refleksje, depresja, wstręt do samej siebie i strach. Jestem taka sama jak mój ojciec i mój brat, a uważałam się za dobrą i przyzwoitą osobą. Nie chcę być taka. Dziś zaczynam pierwszy dzień swojego nowego życia. Przeprosiłam swoją Mamę, przeprosiłam mojego Partnera, za brak szacunku do nich, dla ich uczuć, za kontrolę, manipulowanie i szantażowanie, za próbę układania im życia według moich potrzeb. Płakałam, strasznie płakałam, ale już wiem, dotarło to do mnie jak złym człowiekiem byłam. Zrobię teraz wszystko, żeby im to wynagrodzić, żeby mi wybaczyli. Zrobię wszystko dla samej siebie, żebym patrząc w lustro mogła spojrzeć sobie w oczy i powiedzieć, kocham Cię, jesteś dobrym i wartościowym człowiekiem. Cieszę się, że mam terapię, że już w piątek, będę mogła podzielić się ze swoją terapeutką, tym co odkryłam. Że mam kogoś, komu ufam i że ten ktoś pomoże mi w pracy nad sobą. Poprowadzi w dobrym kierunku. A najbardziej cieszę się, że w końcu dostrzegłam to zło siedzące we mnie i że mam tą możliwość zmiany samej siebie, bo jestem świadoma.
Witam, nie jest Pani złym człowiekiem, tylko przy tych zranieniach co były w domu , trudno było się nauczyć zdrowego szanowania swoich i cudzych granic. Zachęcam również do przeczytania poprzednich wpisów n/t Trójkąta Karpmana ( Trójkąta Dramatycznego) głównie pod kątem przechodzenia poprzez role wybawcy-kata-ofiary . Chodzi o to, żeby teraz , gdy pojawiła się refleksja na temat potrzeby szanowania cudzych granic, żeby poczucie winy nie zaprowadziło Pani do roli wybawcy który próbuje wynagrodzić a potem ofiary, która dała za dużo z siebie i czuję się wykorzystana. Chodzi o złoty środek – o szacunek wobec siebie i wobec innych . Jest Pani na terapii więc ma Pani profesjonalne wsparcie aby w tym kierunku to szło. pozdrawiam serdecznie
Wczoraj miałam kolejną awanturę z mężem. Nie ja, ale on jest aktywnym przemocowcem słownym. Krytyka, nadkontrola, wszystko musi być jak on chce,dlaczego coś postawiłam tak a nie inaczej, źle zakupy, źle wydawanie pieniędzy, ocenianie innych, bo on jest najlepszy. Zaś w stosunku do innych zastaw się, a postaw. . Zabawne, bo używa w stosunku do mnie argumentów cech, które sam ma. Nie ma zasad, wygrywam-wygrywasz, tylko wygrywam-atak-przegrywaaz-ja mam racje.Kocham go bardzo, ale jest coraz gorzej. Razem, ale najlepiej osobno….. Albo wszystko jak on chce, pod jego pełna kontrola. Próby powiedzenia o problemie, bo jesteśmy oboje dda, ale ja w terapii kończą się :nie będziesz mnie terapeuty ziewać, nie przysyłaj mi artykułów itp.
Nie wyobrażam sobie być na jego utrtymaniu z jakiś powodów np zdrowotnych. Mamy wspólne konto na rachunki i zakupy, ale każde wyjście do sklepu spożywczego to jest dramat, siedzi potem liczy wpisuje to komputer, składa… a jeść trzeba i tak.Mysle mocno nad rozdzieleniem kuchni i lodówki… Ale co to za małżeństwo. To będzie jak dwóch lokatorów.
Na początku tak nie było, nie wiem co się z nim dzieje. Jest Kochany, dba o mnie, wiem, że mnie kocha, bo często też o tym mówi i czuję się przy nim bezpiecznie…. Ale mam dość tej przemocy i coraz częściej mam ochotę uciec.
Jak to zmienić? Nie wiem, nie mam wpływu na drugiego człowieka. Łatwo napisać, naucz się asertywności. Po każdej awanturze prty stawianiu granic czuję się wykończona, nienawidzę tego.
Witam , w sytuacjach przemocy również (tez emocjonalnej ) asertywność nie działa . Jeżeli asertywwność nie działa bo ktoś drugi nie chce ( nie liczy się z naszymi uczuciami, potrzebami – ignoruje albo wręcz zwalcza lub opcja ze chciałby dobrze i mówi o tym jak ochłonie ale w chwili konfliktu nie panuje nad swoim impulsem – to rzeczywiście nie wpłyniemy na tego człowieka asertywnością . Pozostaje tylko stawianie granic , a stawianie granic to nie jest apelowanie o zmianę tam gdzie widzimy że druga osoba albo nie chce , albo nie umie się zmienić . To jest zmienianie swojego zachowania na takie, żeby skutecznie nas chroniło . Czyli przechodzi się wtedy od apelowania do działania . To jest to uznanie bezsilności swojej że nie wypłynie się na drugiego człowieka wbrew jego woli , jak z leczeniem alkoholika . Żony alkoholików uznają swoją bezsilność ( nie zmienię go , on musi chcieć) ale nie uznanie swojej bezradności . Są bezsilne ale nie bezradne ! ( np mogę w sytuacji przemocy zgłosić na policję , mogę się rozstać jeżeli nadal będzie mnie krzywdził , mogę postawić ultimatum, że albo się leczy z picia , z przemocy albo ja z tej sytuacji, która mnie krzywdzi wychodzę …. dopóki to się nie zmieni) Stawianie granic to działanie własne a nie apelowanie o działanie cudze , skoro widzimy że apele trafiają w próżnię . Pozdrawiam