Głód miłości u DDA
U części DDA naturalna potrzeba miłości przekształciła się w głód miłości i przymus zdobywania jej bez względu na koszty, które stają się destrukcyjne.
Trudne związki i ich konsekwencje
To powoduje, że mają skłonność wikłać się w trudne związki i trwać w nich, aby nie utracić bliskiej (chociaż trudnej) więzi.
Mogą też tak bardzo napierać na stworzenie związku, że druga strona czuje się ścigana i przymuszana do relacji. Osoba uzależniona od miłości zaczyna być postrzegana jako mało atrakcyjna. Początkowe duże zainteresowanie przestaje cieszyć, a zaczyna męczyć. Zdrowa osoba często wycofuje się z takiej relacji.
Próba zapracowania na miłość
Inną strategią zdobycia miłości jest próba zapracowania na nią, co z jednej strony prowadzi do wypalenia, a z drugiej – do zakłócenia równowagi w dawaniu i braniu. Zazwyczaj kończy się to kryzysem w relacji.
Utrata autonomii w związku
Lęk przed utratą miłości może być tak przerażający, że osoba rezygnuje ze swojej autonomii i przyjmuje postawę uległą (spuszcza głowę i słucha partnera). Jej prawa, oczekiwania i preferencje są poświęcane dla utrzymania związku. Taka postawa nie budzi szacunku w drugiej osobie, która – zachęcona biernością – pozwala sobie na coraz więcej. Dochodzi do kryzysu na płaszczyźnie władzy, gdy jedna osoba ustępuje, a druga rządzi.
Postawa roszczeniowa w miłości
Może się też pojawić postawa roszczeniowa typu: „Tyle złego już przeżyłem w miłości, że należy mi się prawdziwa miłość. Taka z dużej litery! Bez żadnych błędów, uchybień. Miłość doskonała, która wynagrodzi brak miłości rodziców, która zawiodła! No i wreszcie zacznę o siebie dbać, zacznę dbać o swoje wewnętrzne dziecko”.
Pamiętaj! Żądanie idealnej miłości raczej odstrasza, powoduje wycofanie się drugiej strony lub prowadzi do dużej liczby kłótni. Doskonałość nie istnieje.
Konsekwencje niewłaściwego radzenia sobie z deficytem miłości
Jeżeli jako DDA swój deficyt miłości wyniesiony z rodzinnego domu próbujesz zrekompensować którymś z zachowań wymienionych powyżej, pamiętaj, że prowadzi to albo do samotności, albo do stworzenia dysfunkcyjnego związku, w którym jedna strona jest „wyżej”, a druga „niżej”.
Dlaczego DDA często doświadczają deficytu miłości?
Większość DDA ma deficyt miłości wyniesiony z rodzinnego domu. To oczywiste, zważywszy na to, że rodzic uzależniony coraz bardziej poświęcał czas piciu niż rodzinie, a osoba współuzależniona coraz bardziej skupiała się na przeciwdziałaniu szkodom wynikającym z picia.
Jak przeciwdziałać, aby deficyt miłości nie przekształcił się w uzależnienie?
Najważniejsze wskazówki:
- Ważne, aby miłość była postrzegana jako wartość, a nie konieczność. Wtedy nie pojawia się niezdrowa presja na stworzenie związku.
- Istotne, aby tworzyć bliskie relacje, przyjaźnie i sieć wsparcia. To daje poczucie wspólnoty i wyciąga z samotności, nie pozwalając zawisnąć jedynie na związku.
- Ważne, aby rozbudzać w sobie zainteresowania, które dają przyjemność. Dzięki temu miłość nie jest jedynym źródłem satysfakcji i nie wydaje się, że bez niej człowiek „uschnię”.
- Stać na własnych nogach, aby nie mieć poczucia, że bez drugiej osoby nie da się poradzić. To krok w kierunku wychodzenia z zależności.
- Dbać o to, by druga osoba również stała na swoich nogach – aby nie wejść w rolę opiekuna. Jeśli taki związek już się stworzył, warto zacząć przywracać równowagę, tzn. oddawać odpowiedzialność drugiej dorosłej osobie za jej życie. To krok w kierunku wychodzenia ze współuzależnienia.
Jestem DDA, osobą współuzależnioną, pochodzę z rodziny mocno dysfunkcyjnej.Moje relacje miłosne to ciąg porażek,których nie potrafiłam zrozumieć. W ciągu ostatniego bardzo turbulentnego związku zaczęłam bardziej widzieć siebie i swoje czasem niewytlumaczalne zachowania. Zaczęłam analizować swoje życie, związek po związku, aż doszłam do wniosku, że jest we mnie coś co mnie przeraża. Po dłuższych poszukiwaniach i zdobywaniu wiedzy na ten temat, rozpoczęłam autoterapię. Jestem na dobrej drodze, dużo się we mnie i wokół zmieniło i zmienia nadal. Odnalazłam swoją pasję i cel w życiu… Odnalezienia siebie, uzdrowienia i zintegrowania traumy. Od 3 lat jestem sama i w końcu nie doskwiera mi samotność. Cieszę się sobą i swoim towarzystwem. Mieszkam od 18 lat w Niemczech. Mam dwoje wspaniałych dzieci i dwoje wnuków, a moją najlepszą przyjaciółką jest kotka Sami.
Wierzę w końcu w Siebie, cenię i szanuję, jestem dla siebie podporą. Błogosławię sobie każdego dnia. Dziś jestem wdzięczna za to moje trudne życie, dzieciństwo i to jaką mnie stworzyło. Za siłę, witalność i odwagę idąc do przodu.
Kocham życie i utulam do serca każdego z Was ❤️??
Miło przeczytać, że znalazła Pani drogę do zatroszczenia się o swoje dobro . Pozdrawiam serdecznie