ZRÓWNOWAŻONE ZASPOKAJANIE SWOICH POTRZEB, A
POCZUCIE SZCZĘŚCIA
Obok kształtowania zrównoważonych relacji w świecie zewnętrznym – na gruncie rodzinnym, przyjacielskim czy zawodowym – nie mniej ważne jest zbudowanie równowagi w swoim świecie wewnętrznym. W gruncie rzeczy, bez tej wewnętrznej harmonii trudno jest wchodzić w satysfakcjonujące relacje międzyludzkie.
Tymczasem DDA często towarzyszy smutek, gniew, zmęczenie do upadłego lub szalona hulanka – i pomimo różnych starań trudno im doświadczać pogodnego odbierania swojego życia. Z jednej strony wynika to z utraconego dzieciństwa i niezintegrowanych trudnych uczuć z tamtego okresu. Z drugiej strony wiąże się z nieumiejętnością dbania o siebie, ponieważ skupienie na alkoholowych problemach odciągało kiedyś uwagę od odczuwania i zaspokajania rzeczywistych potrzeb dziecka.
Co gorsza, niedostrzeganie i niezaspokajanie tych potrzeb w przeszłości nie dało praktycznej wiedzy, jak w sposób zdrowy dbać o siebie w dorosłym życiu, tak aby towarzyszyło temu poczucie zadowolenia z życia i samego siebie.
Autentyczność i życie w zgodzie ze sobą
Kiedy pojawiają się przykre uczucia, tęsknoty albo frustracje, bardzo często jest to sygnał, że coś ważnego w Twoim życiu jest zaniedbane, zignorowane, odsunięte na dalszy plan. Warto wtedy dotrzeć do źródła tych odczuć. Aby jednak nie błądzić po omacku – tym bardziej że alkoholowy dom nie wyposaża DDA w praktyczną wiedzę o potrzebach – warto zaznajomić się z podstawowymi potrzebami ludzkimi, aby przynajmniej wiedzieć, czego szukać.
Wielu DDA, żyjąc przez lata w chorym środowisku, tak negatywnie wytrenowało się w nieodczuwaniu lub ignorowaniu swoich potrzeb, że w dorosłym życiu naprawdę nie uświadamia sobie, czego tak naprawdę im brakuje. Dlatego DDA, podczas swojego zdrowienia, oprócz przerobienia lekcji na temat swoich uczuć, często muszą wprowadzić w życie lekcję o potrzebach.
Punktem wyjścia do konstruktywnych zmian jest uświadomienie sobie, że człowiek ma równolegle potrzeby cielesne, intelektualne, emocjonalne i duchowe – a wyraźne deficyty w którymkolwiek z tych obszarów nie pozwalają cieszyć się pełnią życia. Znajomość tych czterech sfer pozwala Ci być bliżej siebie. Dzięki temu nie musisz już szukać na zewnątrz recept na własne szczęście, bo nagle widzisz, że wszystkie istotne odpowiedzi są w Tobie, a Ty potrafisz do nich dotrzeć.
Taka świadomość własnych potrzeb staje się Twoją indywidualną mapą docierania do właściwego dla siebie szczęścia. Dzięki temu stajesz się odporny na „dobre rady” lub utyskiwania innych, jak powinieneś żyć, a równocześnie bardziej tolerancyjny dla tych, którzy wybierają inne rozwiązania. Przestajesz się porównywać, bo wiesz, że ludzie mają różne, w różnym natężeniu, niezaspokojone potrzeby – dlatego podejmują tak różne działania, by zrównoważyć swoje życie.
To tłumaczy, dlaczego jeden DDA podczas zdrowienia potrzebuje bardziej skupić się na przyjaźniach, inny na poprawie swojego bytu materialnego, a jeszcze inny podejmuje dalszą naukę. Odpowiedź tkwi w najbardziej uwierających potrzebach.
Rozpoznawanie swoich potrzeb ma jeszcze tę zaletę, że możesz dać wyraz swojej niepowtarzalności w sposób niewydumany, nieobliczony na tani poklask, ale jak najbardziej prawdziwy – wypływający z głębi Twojej istoty. A slogan o „byciu sobą” przestaje być pustym hasłem lub pozą, bo opiera się na Twojej autentyczności. Jakkolwiek nadal jesteś ciekawy doświadczeń innych ludzi, to jednak korzystasz z nich w sposób świadomy – wsłuchując się w siebie, co do Ciebie pasuje, a co jednak nie.
Świadome zaspokajanie swoich potrzeb – droga do pełni życia
Kolejną zaletą pogłębionej świadomości swoich potrzeb jest zwiększone prawdopodobieństwo ich właściwego zaspokojenia. To trochę tak jak z gotowaniem, jeżeli czujesz, że brakuje soli, to brakuje soli i wiesz, że dodawanie więcej pieprzu raczej nie poprawi smaku potrawy – więc nie kombinujesz. Podobnie dzieje się z Twoim życiem, wyczuwasz, czego brakuje, i skupiasz się dokładnie na tym, czego Ci trzeba, żeby życie odzyskało swój smak. Wówczas Twoje działania stają się bardziej celne i efektywne. Mało tego (ponieważ poruszasz się w obszarach rzeczywiście dla Ciebie istotnych), gwałtownie rośnie Twoja motywacja i uzyskujesz mnóstwo energii do działania. Kiedy człowiek działa w obszarach, bo tak trzeba, bo tak jest racjonalnie, to wtedy często idzie jak po grudzie, kiedy porusza się w obszarach, do których tęskni każdą komórką ciała, to wtedy dostaje skrzydeł.
I jeszcze jedna niezwykle istotna sprawa. Świadomość swoich potrzeb pozwala zaspokajać je w sposób konstruktywny, co w dużej mierze uwalnia od różnych uzależnień i kompulsywnych zachowań. Kiedy jesteś głodny, to jesz, kiedy potrzebujesz bliskości, to spotykasz się z rzeczywiście bliskimi Ci ludźmi i przy takim podejściu życie staje się o wiele prostsze. Wiesz, że nie chodzi o to, żeby dawać sobie więcej tego, co już się ma, ale żeby zmniejszyć rzeczywiste braki. Dlatego jeżeli brakuje miłości, to tego braku nie zagłusza, dajmy na to, pieniędzmi, a gdy brakuje zabawy, to wiesz, że nie zastąpią jej żadne dyplomy i osiągnięcia. Natomiast człowiek nieświadomy swoich prawdziwych potrzeb odczuwa frustrację wynikającą z wewnętrznych deficytów, ale działając po omacku, odpowiada na nią nie na temat, byle tylko choć na chwilę zagłuszyć pojawiający się dyskomfort. Dlatego ludzie tak często potrzebę bliskości zagłuszają alkoholem, jedzeniem, zakupami, seksem. W nadmiarze i nie na temat. W najlepszym wypadku znieczulą się na chwilę, nie rozwiązując swoich rzeczywistych problemów; w najgorszym – uzależnią się. A uzależnić można się nie tylko od alkoholu czy narkotyków, ale również od hazardu, religii, jedzenia, mechanicznego seksu, pracy, a nawet innego człowieka. Gdy zaspokajanie potrzeb staje się jednowymiarowe i nieadekwatne, to niestety staje się to pułapką, a nie przepustką do lepszego życia.
Bywa, że DDA po rozpoznaniu swoich potrzeb nie bardzo wiedzą, jak je zaspokajać, np. ktoś tyle czasu poświęcał pracy, że nie wie już, jak się bawić, albo dawno temu odsunął się od ludzi. Fenomenem grup DDA jest to, że na marginesie zdrowienia zaspokajają one wiele istotnych potrzeb. Nie twierdzę, że wszystkie, ale jednak Program wielu osobom zaspokaja głód wiedzy, bliskości czy sensu życia. Nierzadko bywa, że pojawiają się nieoczekiwane rozwiązania na zaspokajanie swoich potrzeb materialnych, ktoś komuś użyczy mieszkania, ludzie o podobnych zainteresowaniach otwierają wspólne firmy… Oczywiście nie jest to panaceum na wszystkie bolączki i żadna, nawet najlepsza grupa, nie zastąpi życia. Poza tym nie każdy lubi udzielać się w grupach, ktoś może preferować bardziej prywatne spotkania. Ale warto wiedzieć, że dla wielu jest ona dobrym początkiem w nauce zaspokajania swoich potrzeb i wychodzenia życiu naprzeciw już z zupełnie inną energią – energią obfitości, a nie braku.
Czy zaspokajanie swoich potrzeb jest egoizmem? Myślę, że jeżeli obejmuje to wszystkie cztery sfery, to jest to zdrowy egoizm, który w efekcie końcowym umożliwia dawanie światu z siebie tego, co najlepsze, bez wypalania się. Kiedy jakieś ważne potrzeby są ignorowane, to człowiek dosłownie więdnie w oczach i tak naprawdę niewiele ma do zaoferowania, bo kontaktuje się ze światem z poziomu braku, a nie pełni. Kiedy natomiast człowiek w zdrowy sposób dba o siebie i rozwija się harmonijnie, wówczas zaczyna kwitnąć i ma mnóstwo dobrego do dania światu w zgodzie z własnymi talentami i swoją wyjątkowością.
COPYRIGHTS (C) Joanna Dudniczenko
Kopiowanie tekstów na inne strony internetowe wymaga zamieszczenia imienia i nazwiska autora, tytułu tekstu oraz odsyłacza do strony internetowej http://ddablog.wordpress.com, a obecnie www.DDAinspirac.
Terapia DDA online – zapraszam, jeżeli pragniesz rozpoznawać swoje różne potrzeby i konstruktywnie o nie dbać.
Joanna Dudniczenko
Bardzo interesujący tekst. Właśnie zaczynam pracę nad potrzebami. Póki co dla mnie to jedna wielka zagadka i czuję się niesamowicie bezradny w tej kwestii. Głęboko jednak wierzę, że będzie lepiej.
Raz jeszcze dzięki za inspirację.
Pozdrawiam serdecznie
Red
brawo prosto zwięźle i na temat
jestem jednę z o tych osób które pod wpływem dda podjęły dalekowiążące decyzje kadrowe, rodzina z niewłaściwym człowiekiem zbyt wczesne dziecko przerwa w nauce , emigracja i co za tym idzie samotność głucha we własnym wypaleniu na wszystkich podanych tu płaszczyznach, od jakiegoś czasu powracam….powoli ale jakie to fajne widzieć wszystko z perspektywy dystansu , który kiedyś wydawał mi się oschłością i pustką, mam do tego powoli inny stosunek,niech takie texty zalewają internet bo wielu nas jest
dla ciekawostki w polsce dda i alkocholicy to bodaj 90 procent społeczeństwaa w kraju w którym jestem nie istnieje takie określenie, nie ma tego syndromu, wiele do zmiany.
Pojęcie DDA przyszło jednak z zachodu i tam od lat osiemdziesiątych funkcjonuje zarówno w psychoterapii jak i w ruchach wsparcia.
Syndrom DDA to koncepcja stworzona w USA.
Natomiast są podzielone opinie psychoterapeutów (również w Polsce) co to tego, czy przykładać miarkę syndromu DDA czy podejść do tego bardziej indywidualnie.